Michał Ruszczyk, 27.01.2020

 

Bosak – ekonomista

W mijającym tygodniu mieliśmy okazję dowiedzieć się trochę więcej o prawdziwym Polaku, czyli kandydacie na prezydenta z ramienia Konfederacji – Krzysztofie Bosaku. Jak sam zainteresowany twierdzi – byłby znakomitym prezydentem, gdyż zamiast pójść na bal maturalny uczył się ekonomii, a w czasie studiów architektonicznych nadal startował w olimpiadach z tejże dziedziny. Nasz niespełniony ekonomista przedstawiał wiele planów inwestycji rozwojowych za rządów Donalda Tuska, ale niestety nie zostały wzięte pod uwagę.

Davos (PAD i PACyn)

W piątek skończyło się Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Niestety nikt nie zwrócił uwagi na dwie wybitne osobowości z Polski – Anżeja i Matłosza. Gdy zacni panowie się pojawili, goście wpadli w depresję i w Davos zrobiło się jakoś luźniej. Zrozpaczeni zrobili sobie wspólne zdjęcie na korytarzu, gdyż pierwszy z nich to zawodowy długopis, żeby nie powiedzieć, że zwykły i oczywiście mąż niemej Agaty. Natomiast drugi to żaden mąż stanu, ale za to specjalista z każdej dziedziny. Na kolejnym Forum w Davos panowie chyba powinni ustawić się w pobliżu toalet, gdyż tam zawsze kręci się dużo ważnych ludzi i będzie lepsza okazja do selfiaczka. Wiadomo, że tam nawet król musi się czasem przejść piechotą…

Rzecznik PiS z radomską maturą

Zastępca rzecznika PiS – Radosław Fogiel podważył naukowy autorytet sześćdziesięciu sędziów z trzech izb Sądu Najwyższego i przedstawił ich uchwałę w sprawie neo-KRS jako nieistotną opinię. Gratuluję tak wielkiej pewności siebie i głębokiej wiedzy panu rzecznikowi, który wprawdzie przez moment studiował na UW, ale ostatecznie poprzestał na maturze. Ten wybitny rzeczoznawca z zakresu prawa jest tylko i aż absolwentem Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Filipa Neri w Radomiu. No, a Radom, jak powszechnie wiadomo, to także matecznik takiego tuza intelektu jak Marek „Caryca” Suski.

Pomyłka

Premier Matusz Morawiecki ma nie tylko bujną przeszłość opozycyjną, ale też najwyraźniej świetne układy z zaświatami. Ostatnio wystosował list z życzeniami urodzinowymi dla zasłużonego sędziego. Niestety, umknął mu fakt, że jubilat zmarł 23 lata temu, ale zapewne postarał się by powinszowania dotarły do adresata, najpewniej za sprawą poczty anielskiej. Niestety, jeden egzemplarz życzeń dotarł też do domu nieżyjącego sędziego, co z lekka zbulwersowało syna adresata listu. Swoją drogą syn sędziego, zamiast docenić zaszczyt, miał czelność skomentować, iż dobrze, że jego zasłużony ojciec nie dożył dzisiejszych czasów… Czyżby sugerował, że nie spodobałaby mu się prześwietna reforma sądownictwa made in Nowogrodzka?

Premie dla Trybunału

Czy pamiętacie bajkę Ezopa o żółwiu i zającu? A zwłaszcza jej pointę, w której powolny, ale pracowity i wytrwały żółw wygrywa wyścig z szybkim, ale leniwym i lekceważącym przeciwnika zającem? Otóż na żółwiu najwyraźniej wzorują się sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy pracują wolno, a nawet coraz wolniej, ale za to tak skutecznie, że zasłużyli na premie, które w roku 2019 wyniosły pół miliona złotych. Ciekawe, czy jeśli jeszcze trochę zwolnią i opinię w kwestii Sądu Najwyższego ogłoszą w grudniu, to ich premie za rok 2020 wyniosą milion?

 

crowdmedia.pl

%d blogerów lubi to: