Wieczorek, 22.01.2020

 

Morawiecki złożył życzenia nieżyjącemu sędziemu. Syn odpisuje: Może dobrze, że ojciec nie dożył PiS

 

„Może i dobrze, że los oszczędził ojcu obserwowania działań PiS, tak przypominających najgorsze wzorce późnego PRL” – pisze do premiera syn zmarłego w 1996 roku sędziego Józefa Wieczorka. Odpowiada na życzenia, jakie Morawiecki wysłał jego ojcu z okazji… 100 urodzin. Sędzia Wieczorek był znany z odporności na naciski władz komunistycznych

Sędzia Józef Wieczorek został na początku lat 80., w czasach pierwszej „Solidarności”, prezesem Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. Był znany ze swojej niezależności i odporności na naciski polityczne. Nic dziwnego, że w 1984 roku został odsunięty. Zastąpił go Romuald Soroko, którego wspierał sędzia Andrzej Kryże. Kryże nie miał problemów ze skazywaniem działaczy opozycji demokratycznej. Robił potem karierę za pierwszego rządu PiS w latach 2005-2006, był m.in. sekretarzem stanu w ministerstwie sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Sędzia Wieczorek zmarł w 1996 roku. Jakie więc było zdumienie syna sędziego, Andrzeja Wieczorka, gdy w połowie stycznia 2020 roku otworzył elegancką kopertę z orłem i zobaczył to:

 

Jak przystało na dobrze wychowanego człowieka, Andrzej Wieczorek odpowiedział premierowi Morawieckiemu listem. Oto jego treść:

„Szanowny Panie Premierze!

Był Pan uprzejmy przesłać do mojego Ojca, Józefa Wieczorka życzenia z okazji 100. rocznicy urodzin.

Niestety, mój Ojciec zmarł 15 lipca 1996, więc nie może osobiście podziękować Panu za te życzenia.

To, że określenie Bartłomieja Sienkiewicza »państwo polskie istnieje teoretycznie« zamanifestowało swoją aktualność po prawie pięciu latach rządów PiS-u akurat w związku z 100. rocznicą urodzin mojego Ojca – wydaje mi się być chichotem historii.

Skoro jednak do tego doszło, to w kontekście znojnej pracy wykonywanej przez PiS celem podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości, chciałbym Panu przybliżyć postać mojego Ojca.

Ojciec został w czasach „Solidarności” pierwszym prezesem Sądu Wojewódzkiego w Warszawie.

Do dziś podlegli mu wtedy sędziowie wspominają Jego pryncypialną postawę wobec nacisków władzy, przed którymi ich bronił.

W związku z jego „niedyspozycyjnością”, czyli zbyt małą ilością wyroków skazujących działaczy opozycji w czasie stanu wojennego, został w styczniu 1984 r. zastąpiony przez Romualda Soroko. Prawą ręką nowego prezesa został sędzia Andrzej Kryże skazujący działaczy opozycji demokratycznej w czasach PRL.

Prof. Adam Strzembosz opisał w książce „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1980-88” zarówno postać mojego Ojca, jak i demontaż warszawskiego Sądu Wojewódzkiego, w którym sędzia Kryże uczestniczył.

Opisane działania nie przeszkodziły Pańskiej Partii w promowaniu sędziego Kryże.

Po przejęciu przez PiS władzy Kryże został sekretarzem, a potem nawet wiceministrem sprawiedliwości w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego (2005-07). W 2007 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawił jego kandydaturę do powołania na stanowisko sędziego Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Krajowa Rada Sądownictwa odrzuciła ten wniosek. Później Zbigniew Ziobro mianował Andrzeja Kryże prokuratorem Prokuratury Krajowej.

Z tej perspektywy również kariera pana prokuratora Stanisława Piotrowicza w państwie rządzonym przez Pana formację jawi się jako nieprzypadkowa – jest po prostu logicznym następstwem jego dyspozycyjności dla władz PRL, bo gwarantuje i Wam jego pełne oddanie.

Bo przede wszystkim tego – ślepego, bezrefleksyjnego posłuszeństwa oczekujecie od swoich nominatów.

Wiem, że Ojciec byłby zdruzgotany prowadzoną dziś nagonką na sędziów i tym, jak Pańska formacja niszczy fundamenty państwa prawa. Może i dobrze, że los oszczędził mu obserwowania waszych działań, tak bardzo przypominających najgorsze wzorce późnego PRL, który po wyborach 1989 roku wydawał się być systemem na zawsze minionym.

Jak się jednak okazuje – nie we wszystkich aspektach

Z poważaniem Andrzej Wieczorek”

„Niech mnie pan w dupę pocałuje”

A tak sędziego Wieczorka w rozmowie z „Gazetą Lubuską” wspominała sędzia i b. minister sprawiedliwości Barbara Piwnik:

„W roku 1983 przeniosłam się do pracy w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Jego prezesem był sędzia Józef Wieczorek, myślę, że zapisał się dobrze w pamięci wielu sędziów. Pewnego razu powiedziałam mu, że prezes sądu rejonowego, w którym orzekałam, wyraził w stosunku do mnie, nazwijmy to, swego rodzaju oczekiwanie, co do zakończenia pewnej sprawy. Nie wzbudziło to we mnie obaw, wiedziałam, jak mam postąpić, ale powiedziałam o tym prezesowi Wieczorkowi”.

Sędzia Wieczorek poradził Piwnik, co powinna zrobić, gdyby prezes sądu rejonowego nadal próbował na nią naciskać:

„Proszę sprawdzić, czy drzwi do drzwi gabinetu prezesa są dobrze zamknięte. A następnie powiedzieć: »Niech mnie pan w dupę pocałuje«”.

PS. OKO.press serdecznie dziękuje Czytelnikowi OKO.press, panu Piotrowi, który za zgodą Andrzeja Wieczorka nadesłał nam oba listy. To przykład działania medium obywatelskiego, którym staramy się być

PS2 Po publikacji tekstu OKO.press otrzymało oświadczenie Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, tłumaczące powody pomyłki, publikujemy je poniżej:

„W związku z faktem wysłania życzeń śp. Sędziemu Józefowi Wieczorkowi przez Premiera Mateusza Morawieckiego, opisanym w publikacji prasowej z przykrością informujemy, że sytuacja wynikła z błędu popełnionego w Mazowieckiem Urzędzie Wojewódzkim w Warszawie – efektem czego było przekazanie niepoprawnej informacji do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

W związku z tym wyrażamy ubolewanie i przepraszamy Rodzinę śp. Sędziego Józefa Wieczorka. Przepraszamy również Prezesa Rady Ministrów za wprowadzenie w błąd.

Informujemy też, że procedury dotyczące weryfikacji danych o mieszkańcach Mazowsza kończących sto lat zostaną w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim zweryfikowane i ulepszone”.

 

OKO.press

%d blogerów lubi to: