Ziobro, 16.01.2020

 

 

Wenecka maska Ziobry [KOMENTARZ]

 

Parodia i komedia — tak Zbigniew Ziobro określa raport Komisji Weneckiej dotyczący kontrowersyjnej ustawy, którą PiS chce dyscyplinować sędziów. Szkopuł w tym, że największym parodystą i komediantem w tej historii jest sam Ziobro. To on tak zdeformował wybory do Krajowej Rady Sądownictwa, że część sędziów postanowiła sprawdzić legalność KRS. Dlatego Ziobro chce ich uciszyć ustawą. I dlatego wkroczyły instytucje europejskie.
Parodia i komedia — tak Zbigniew Ziobro określa raport Komisji Weneckiej dotyczący kontrowersyjnej ustawy, którą PiS chce dyscyplinować sędziów. Szkopuł w tym, że największym parodystą i komediantem w tej historii jest sam Ziobro. To on tak zdeformował wybory do Krajowej Rady Sądownictwa, że część sędziów postanowiła sprawdzić legalność KRS. Dlatego Ziobro chce ich uciszyć ustawą. I dlatego wkroczyły instytucje europejskie.Foto: PAP
Zbigniew Ziobro
  • Komisja Wenecka nie zostawiła suchej nitki na ustawie, która ma zakazać sędziom kwestionowania legalności Krajowej Rady Sądownictwa
  • Podczas pobytu weneckiej delegacji w Polsce, obóz władzy się z nią nie spotkał. Wiedział, że opinia będzie krytyczna, więc wolał dowodzić, że wizyta jest nielegalna
  • Zła Komisja Europejska, zły Parlament Europejski, zła Komisja Wenecka. W polityce obozu władzy coraz mniej jest zachodnich instytucji, które nie są oskarżane o antypolonizm

W ogłoszonym dziś pilnym raporcie Komisja Wenecka — organ doradczy Rady Europy zajmujący się doradzaniem w kwestiach systemu prawnego — bardzo krytycznie oceniała najnowszą ustawę PiS, którą PiS chce dyscyplinować sędziów.

W dokumencie podkreślono, że niektóre zapisy „mogą być postrzegane jako dalsze osłabienie niezależności sądownictwa”. W ocenie Komisji w wyniku nowych zapisów wolność słowa sędziów i prawo do stowarzyszania są „poważnie ograniczone”.

— Pojawiła się informacja o dokumencie, który można nazwać parodią opinii Komisji Weneckiej, trudno bowiem traktować ten dokument poważnie i formalnie. Kategorie parodii czy jakiejś komedii wpisują się chyba najlepiej w opis tego, co tam można znaleźć — oświadczył Zbigniew Ziobro.

I przystąpił do ataku, grając na nucie poniżania Polaków przez Europę. — To, co przebija z tego dokumentu to segregacja. To, co proponują autorzy tego dokumentu, wpisuje się w narrację, którą miałem okazję słyszeć czasami z ust niektórych ministrów sprawiedliwości krajów tzw. starej UE, którzy pouczali mnie z poczuciem wyższości i pewnej buty w głosie, że oni są przedstawicielami dojrzalszej demokracji, przedstawicielami obywateli dużo bardziej cywilizowanych, o wyższej kulturze prawnej i ich obywatelom wolno więcej niż Polakom. Taki pouczający pomruk źle się kojarzy z polskiej historii, jest niegodny ludzi, którzy mają się za Europejczyków. Nie pozwolę, żeby w ten sposób traktowano nas, Polaków.

Sojusznicy PiS przeciw PiS

Można byłoby pomysleć, że opinia Komisji Weneckiej wywołała furię Zbigniewa Ziobry. Ale to nie jest furia, bo Ziobro takiej opinii się spodziewał. A zatem jego reakcja nie jest emocjonalna, tylko całkowicie zaplanowana.

W jednym Ziobro ma rację — Komisja Wenecka nie jest samotnym wrogim okrętem, który dybie na PiS na europejskich akwenach. Wczoraj przeciwko PiS do unijnego trybunału wystąpiła Komisja Europejska. A dziś krytyczną rezolucję wobec działań PiS w wymiarze sprawiedliwości przyjął Parlament Europejski. Charakterystyczne jest to, że poparło ją nawet kilkoro zagranicznych posłów, którzy tworzą z PiS wspólną frakcję w Europarlamencie.

Stare przysłowie mówi, że jeśli kilka osób rzecze, żeś pijany, to — nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz — prześpij się. Ziobro woli wypić jeszcze kolejkę.

Skrywane podpisy

To nie instytucje europejskie są w tej sprawie winne. Winny jest Ziobro. Po wyborach w ramach tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości Ziobry, PiS wybrał własną Krajową Radę Sądownictwa — to organ opiniujący nominacje i awanse dla sędziów. Do KRS trafili kojarzeni z PiS sędziowie, którzy przedstawili listę co najmniej 25 podpisów swych kolegów po fachu. Choć zgodnie z prawem podpisy te powinny być jawne, to obóz władzy do tej pory je ukrywa. W minionym roku przybrało to karykaturalną formę. Wyroki sądów administracyjnych nakazywały podpisy ujawnić.

Wtedy do gry nagle wkroczył związany z PiS inspektor ochrony danych osobowych, który uznał to za niezgodne z prawem — blokując w ten sposób prawomocny wyrok sądu. Jednocześnie w sierpniu posłowie PiS skierowali wniosek do Trybunału, by uznał, że ujawnienie podpisów byłoby niezgodne z Konstytucją. Skąd taka determinacja? Wiele wskazuje na to, że część list poparcia może być niekompletna, albo wypełniona podpisami ludzi Ziobry, wspierających wielu kandydatów jednocześnie. Determinacja PiS w blokowaniu jawności tak trywialnej rzeczy, jak podpisy poparcia, podsyca podejrzenia, że obóz władzy złamał swą własną ustawę.

Bunt kasty

To, co Ziobro nazywa dziś buntem kasty to po prostu seria orzeczeń, w których sędziowie krytyczni wobec działań PiS dotyczących KRS, domagają się weryfikacji owych ukrywanych podpisów. To stąd ustawa, która ma im tego zabronić, oprotestowana zgodnie przez Komisję Wenecką oraz Komisję Europejską.

I stąd najnowszy unik — sędzia Paweł Juszczyszyn, który domaga się ujawnienia podpisów pod kandydaturami wszystkich wybranych przez Sejm 15 prawników z KRS, dostanie tylko podpisy poparcia jednej osoby.

Gdyby Ziobro wybrał KRS zgodnie z własną ustawą, gdyby nie stosował trików, by ukryć podpisy — nie byłby ulubionym bohaterem krytyki europejskich instytucji.

Widać wyraźnie, że po 4 latach rządów napięcia z zagranicznymi instytucjami na tle zmian w sądownictwie nie maleją, wbrew zapowiedziom i oczekiwaniom prominentnych polityków PiS. Wielu w obozie władzy wierzyło, że po odejściu ciętego na PiS komisarza Fransa Timmermansa, nowa Komisja Europejska odpuści. Nic z tych rzeczy. Właśnie wysłała do europejskiego trybunału nowy wniosek przeciwko ustawom sądowym PiS — domaga się zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ukochanego dziecka Ziobry. Izba ta składa się w zasadniczej mierze z dawnych prokuratorów, zaufanych ludzi ministra.

Kaczyński zatrwożony Wenecją

Zła Komisja Europejska, zły Parlament Europejski, zła Komisja Wenecka — retoryka PiS zatoczyła koło. Dokładnie tak samo wszystkie zagraniczne instytucje krytykowane były przez obóz władzy na początku poprzedniej kadencji, gdy PiS brutalnymi metodami przejmowało Trybunał Konstytucyjny. Wtedy to rząd zaprosił Komisję Wenecką, przekonując, że jest otwarty na jej sugestie. Gdy okazało się, że sugestie są nie po myśli PiS i gdyby je wdrożyć, to nie udałoby się przejąć Trybunału, prezes Kaczyński dokonał wolty. Wiosną 2016 r. mówił mi:

— Co do Komisji Weneckiej, to proszę pamiętać, że wyrosła ona jako część bardzo specyficznego systemu włoskiego i została potem „umiędzynarodowiona”, czyli powiązana z Radą Europy. Jej zaproszenie było błędem. Nie miałem o tym zielonego pojęcia. Ale już nawet pomijając włoską, zatrważającą specyfikę Komisji Weneckiej, to jest ciało, które gra w tę samą grę – by więcej władzy mieli prawnicy. A ja uważam, że władzę powinno mieć społeczeństwo — mówił.

W jego interpretacji „społeczeństwo” to w praktyce PiS, bo Kaczyński uważa, że wygrane wybory dają mu społeczny mandat do wszelkich zmian.

Ukryte cele PiS

Jaki będzie finał wojny o ustawę dyscyplinującą? Parę razy PiS się w poprzednich latach cofał pod naporem Timmermansa — choćby wówczas, gdy próbował naruszając Konstytucję usunąć I prezes Sądu najwyższego Małgorzatę Gersdorf przed końcem jej kadencji. Tym razem się nie cofnie z dwóch powodów.

Po pierwsze, jeśli nie zatrzyma sędziów węszących przy podpisach Krajowej Rady Sądownictwa, to grozi mu podważenie legalności KRS i cała reforma Ziobry wyleci w powietrze. Po wtóre, ustawa dyscyplinarna zawiera zapisy, które mają umożliwić PiS wybranie następcy Gersdorf, nawet jeśli większość sędziów Sądu Najwyższego zbojkotuje wybory.

Sprawy zaszły już za daleko, by Ziobro mógł się cofnąć. Jest więc skazany na używanie maski patrioty, podrzędnie segregowanego przez brukselczyków i wenecjan.

 

onet.pl

%d blogerów lubi to: